Wilki Patty i Daniel będą nieobecne przez pewien czas.
niedziela, 31 marca 2013
środa, 20 marca 2013
środa, 6 marca 2013
Od Nathaniela-CD historii Feel'a
Feel spotkał mnie i oznajmił mi że mogę już zabrać dzieciaka.
-Dzięki Feel-powiedziałem
-Spoko-powiedziałm i poszedł w swoją drogę
Po chwili powiedziałem do Daniela:
-Ok.Daniel idź pobawić się na polanie z innymi małymi wilkami.Napewno cię polubią.
-Dobrze-powiedział o pobiegł stronę polany
-Dzięki Feel-powiedziałem
-Spoko-powiedziałm i poszedł w swoją drogę
Po chwili powiedziałem do Daniela:
-Ok.Daniel idź pobawić się na polanie z innymi małymi wilkami.Napewno cię polubią.
-Dobrze-powiedział o pobiegł stronę polany
Nieobecność!!
Dostałam wiadomość, że naszej samicy alfa, Angeli nie będzie przez pewien czas.
Samica Beta
Patty
Samica Beta
Patty
sobota, 2 marca 2013
Od Patty CD historii Brema
Tak, to możliwe... Ale co my mamy na to poradzić?? Trzeba będzie się do tego przygotować. Zastanawiało mnie tylko... Czemu już wspomniał o szczeniakach?? Jesteśmy ze sobą od niedawna... Nie przeczę że ich nie będzie. Po prostu trochę mnie to zdziwiło. Po za tym... Nie sądzę, by Mack był w stanie zaatakować szczeniaki... bądź nas. On... On nie ma takiego charakteru... Ale lepiej być ostrożnym...
-To... bierzemy Twoje rzeczy?-spytałam w końcu.
-Co? Och, tak...-zamyślił się przez chwilę.
Kiedy skończyliśmy, postanowiłam go o coś zapytać.
-Sądzisz, że on mógłby to zrobić?
-Kto i co zrobić?-spytał.
-Mack... Czy twoim zdaniem mógłby zaatakować szczeniaki?
<<Bremu, jak sądzisz?>>
-To... bierzemy Twoje rzeczy?-spytałam w końcu.
-Co? Och, tak...-zamyślił się przez chwilę.
Kiedy skończyliśmy, postanowiłam go o coś zapytać.
-Sądzisz, że on mógłby to zrobić?
-Kto i co zrobić?-spytał.
-Mack... Czy twoim zdaniem mógłby zaatakować szczeniaki?
<<Bremu, jak sądzisz?>>
piątek, 1 marca 2013
Od Berry "Wyprawa cz. 2"
Kiedy już się ściemniło i wszystkie wilki spały wyszłam z jaskini.Na plecach miałam torbę uszytą z liści.Chciałam się wybrać do lasu i nazbierać trochę owoców leśnych i wyruszyć w jakąś nieznaną mi dotąd stronę.Ruszyłam w stronę lasu.Pozbierałam trochę owoców leśnych i ruszyłam na zachód.Szłam z kilka minut a wydawało mi się że wieki.Bałam się jak nic.. no ale może wtedy zobaczą że mnie nie ma?Usłyszałam wycie wilka przestraszyłam się.Wiem!To wilk tak jak ja ale kto wie czy ma on dobre zamiary..Zobaczyłam nagle dziurę w ziemi.Weszłam do niej i skuliłam się.Patrzyłam na gwiazdy.Były piękne.Wtem gwiazda spadła.Oczywiście że pomyślałam życzenie.Było ono takie:,,Chcę żeby ktoś w watasze mnie polubił i zainteresował się mną".Zasnęłam.Rano obudził mnie ten ciepły blask słońca.Na moim pyszczku pojawił się uśmiech.Wyszłam z norki i zaczęłam podskakiwać.Nuciłam sobie pod nosem,kiedy sobie przypomniałam że uciekłam z watahy..Nazwą mnie uciekinierką a nawet wyrzucą.A Lana?Ona będzie mi to ciągle wspominać.Szybko uśmiech z mojego pyszczka zniknął.Pogrążyłam się w smutek i rozpłakałam się.Chciałam wrócić ale nie wiedziałam gdzie jestem i skąd tu przyszłam.Nagle zobaczyłam dwa zgłodniałe kojoty.Chciały mnie pewnie zjeść.Zaczęłam rozpaczać.Kojoty skoczyły na mnie i rozszarpały na szczęście nie myślały o zabiciu.Leżałam cała w mojej krwi na ziemi lecz teraz z uśmiechem na pyszczku nie wiedziałam co się później wydarzyło po straciłam przytomność.
<Angela?>
<Angela?>
wtorek, 26 lutego 2013
Wyprawa towarzyszy
Nasi towarzysze wrócili z wyprawy. Oto co nam przyniosły:
Mia - Wilcze Jabłko
Jumanji - Upominek Wichury
Illusio - Piorun Zeusa
Draco - Trzeci Żywioł
Właściciele towarzyszy niech zgłoszą się do jednej z alf to wwtedy wybiorą sobie nowe żywioły itp...
Od Fell'a CD historii Valixy
-A więc u ciebie zamieszkamy?
-Tak.
-Dobrze.Idziemy na polowanie?
-Tak.
Poszliśmy.Upolowaliśmy po jeleniu.Zjedliśmy i położyliśmy się pod drzewem.Valixy wtuliła się w moje futro.Leżeliśmy dobre tak dziesięć minut.Powoli zapadał zmrok.Wstałem pierwszy.
-Idziemy do jaskini?
<<Valixy?>>
-Tak.
-Dobrze.Idziemy na polowanie?
-Tak.
Poszliśmy.Upolowaliśmy po jeleniu.Zjedliśmy i położyliśmy się pod drzewem.Valixy wtuliła się w moje futro.Leżeliśmy dobre tak dziesięć minut.Powoli zapadał zmrok.Wstałem pierwszy.
-Idziemy do jaskini?
<<Valixy?>>
Od Feel'a CD historii Nathaniela
-A więc chodźmy.
-dobrze.
Najpierw poszliśmy do magicznego lasu.Opowiedziałem mu o nim.Następnie nad zaczarowane jezioro,niesamowity wodospad itd.
-No a więc to wszystkie miejsca.-powiedziałem z uśmiechem.
-To dobrze.
Przeszedł Nathaniel.
-Już możesz go zabrać, jeżeli chcesz.
<<Nathaniel?Dokończysz?>>
-dobrze.
Najpierw poszliśmy do magicznego lasu.Opowiedziałem mu o nim.Następnie nad zaczarowane jezioro,niesamowity wodospad itd.
-No a więc to wszystkie miejsca.-powiedziałem z uśmiechem.
-To dobrze.
Przeszedł Nathaniel.
-Już możesz go zabrać, jeżeli chcesz.
<<Nathaniel?Dokończysz?>>
Od Berry "Wyprawa cz. 1"
Nadchodził ranek a ja nadal słodko i niewinnie spałam.Ciepłe i złote promienie słoneczne zaczęły świecić mi na oczy.Wstałam i ziewnęłam.Popatrzyłam na wszystkie strony.Dzisiaj był poniedziałek czyli pierwszy dzień szkoły(dla mnie pierwszy dzień).Wyszłam niepewnie z jaskini i zaczęłam się rozglądać.Przypomniało mi się że tylko ja i Lana jesteśmy szczeniakami.Kiedy szłam powolutku na łąkę zobaczyłam tam już Lanę i jakiegoś małego wilczka.Powoli podeszłam do wilków ale schowałam się w trawie.Wiedziałam że Lana pewnie zacznie na mnie agresywnie prychać z zazdrości bo myśli że jej kradnę mamę.Wilczek i Lana byli bardzo przejęci rozmową więc bardzo szybko wbiegłam na łąkę i położyłam się w trawie.Moje oczy były skierowane na piękne motyle.Nagle na kwiaty nadepnęła łapa i motyle się wypłoszyły.Podniosłam łebek i zobaczyłam dorosłego wilka który się do mnie uśmiechnął.
-Witaj ty pewnie jesteś nowa co nie?
-T..t..ak..-odpowiedziałam spuszczając uszy i się trząść
-Nie bój się nic ci nie zrobię.-powiedział głaszcząc mnie po łebku
-Jak masz na imię?-zapytał
-B..Berry.-odpowiedziałam już nieco odważniej
-A ja mam na imię Mack i jestem nauczycielem polowań.
Kiedy usłyszałam słowo ,,nauczycielem polowań" aż się przestraszyłam bo.. ja nie jem zwierząt a leśne owoce.Nie chciałam zabijać zwierząt więc chciałam uciec ale ucieczka z szkoły jest karalna.
-Dobrze szczenięta do mnie.-powiedział głośnym tonem Mack
Lana i ten wilczek podbiegli i stanęli w rządku.
-Ty też jesteś nowy co nie?-zapytał Mack zwracając się ku basiorkowi
-Tak.. mam na imię D..aniel.-odpowiedział z dużym odstępem
Było widać że jest nieco nieśmiały jak ja.Może lepiej się z nim zaprzyjaźnić?
-Dobra szczenięta chodźcie za mną pokaże wam norkę królików i będziecie się uczyć polować na nie.-powiedział nauczyciel
W tym momencie chciałam wykrzyknąć: ,,Ale ja nie chcę!!".Lecz nie miałam na to odwagi.Stanęliśmy przy norce i przyglądaliśmy się.
-Kto pierwszy?-zapytał Mack
Nikt jednak nie odpowiedział
-Może ty Berry?-zwrócił się do mnie
-Nie.. ja za bardzo nie umiem po...
-To po to tu jestem by was nauczyć.-nie dał mi dokończyć Mack
Popatrzyłam na norkę widziałam w środku słodkiego niewinnego zajączka i miałam go zabić?Przełknęłam ślinę i weszłam do nory.Zobaczyłam mnóstwo zajęcy.Zobaczyłam martwego.Byłam bardzo przejęta widzieć martwego zajączka ale może to będzie szansa?Wzięłam do pyska martwego zająca i wybiegłam z nory.
-No,no byłaś tak cicha że żaden się nie wypłoszył.-powiedział uśmiechnięty Mack
-Pff.. też mi coś.. widać że on już od dawna nie żyje.-powiedziała Lana
-Lanuś maż rację.-powiedział Mack.-Przyznaj się zabiłaś go?-zapytał
-Ja.. nie... bo..
-Co z ciebie za wilk który nie umie polować.-zapytała Lana patrząc na mnie
-Jaaa...-nie zdążyłam nic powiedzieć bo się rozpłakałam i uciekłam do lasu
Ja nie mogłam zabić niewinnych zwierząt.Ja tego nie mogłam zrobić
-Wracaj tu!!-krzyczał za mną Mack
Słyszałam również śmiech Lany.Zrozpaczona położyłam się na kamień obok jeziorka.Zaczęłam bardziej płakać.Dlaczego oni tak mnie nie lubią?Co ja im zrobiłam?Przecież jestem jaka jestem..
Postanowiłam uciec z watahy na kilka dni... ciekawe czy będą się o mnie martwić.
C.D.N
-Witaj ty pewnie jesteś nowa co nie?
-T..t..ak..-odpowiedziałam spuszczając uszy i się trząść
-Nie bój się nic ci nie zrobię.-powiedział głaszcząc mnie po łebku
-Jak masz na imię?-zapytał
-B..Berry.-odpowiedziałam już nieco odważniej
-A ja mam na imię Mack i jestem nauczycielem polowań.
Kiedy usłyszałam słowo ,,nauczycielem polowań" aż się przestraszyłam bo.. ja nie jem zwierząt a leśne owoce.Nie chciałam zabijać zwierząt więc chciałam uciec ale ucieczka z szkoły jest karalna.
-Dobrze szczenięta do mnie.-powiedział głośnym tonem Mack
Lana i ten wilczek podbiegli i stanęli w rządku.
-Ty też jesteś nowy co nie?-zapytał Mack zwracając się ku basiorkowi
-Tak.. mam na imię D..aniel.-odpowiedział z dużym odstępem
Było widać że jest nieco nieśmiały jak ja.Może lepiej się z nim zaprzyjaźnić?
-Dobra szczenięta chodźcie za mną pokaże wam norkę królików i będziecie się uczyć polować na nie.-powiedział nauczyciel
W tym momencie chciałam wykrzyknąć: ,,Ale ja nie chcę!!".Lecz nie miałam na to odwagi.Stanęliśmy przy norce i przyglądaliśmy się.
-Kto pierwszy?-zapytał Mack
Nikt jednak nie odpowiedział
-Może ty Berry?-zwrócił się do mnie
-Nie.. ja za bardzo nie umiem po...
-To po to tu jestem by was nauczyć.-nie dał mi dokończyć Mack
Popatrzyłam na norkę widziałam w środku słodkiego niewinnego zajączka i miałam go zabić?Przełknęłam ślinę i weszłam do nory.Zobaczyłam mnóstwo zajęcy.Zobaczyłam martwego.Byłam bardzo przejęta widzieć martwego zajączka ale może to będzie szansa?Wzięłam do pyska martwego zająca i wybiegłam z nory.
-No,no byłaś tak cicha że żaden się nie wypłoszył.-powiedział uśmiechnięty Mack
-Pff.. też mi coś.. widać że on już od dawna nie żyje.-powiedziała Lana
-Lanuś maż rację.-powiedział Mack.-Przyznaj się zabiłaś go?-zapytał
-Ja.. nie... bo..
-Co z ciebie za wilk który nie umie polować.-zapytała Lana patrząc na mnie
-Jaaa...-nie zdążyłam nic powiedzieć bo się rozpłakałam i uciekłam do lasu
Ja nie mogłam zabić niewinnych zwierząt.Ja tego nie mogłam zrobić
-Wracaj tu!!-krzyczał za mną Mack
Słyszałam również śmiech Lany.Zrozpaczona położyłam się na kamień obok jeziorka.Zaczęłam bardziej płakać.Dlaczego oni tak mnie nie lubią?Co ja im zrobiłam?Przecież jestem jaka jestem..
Postanowiłam uciec z watahy na kilka dni... ciekawe czy będą się o mnie martwić.
C.D.N
poniedziałek, 25 lutego 2013
Wyniki konkursu na hymn i herb!
Okazało się,że Patty i Lana mają po 2 głosy więc REMIS.Valixy jest na pierwszym miejscu i tak już zostanie.Niedługo będzie następna ankieta która zadecyduję która wygra: Patty czy Lana?
Gratuluję :)
Gratuluję :)
niedziela, 24 lutego 2013
Od Valixy - CD historii Fell'a
-...Czy zostaniesz moją miłością?-zapytał. Spojrzałam na niego zaskoczona. Bardzo chciałam, tylko nie byłam pewna, czy to odpowiedni moment. Bez słowa wzięłam od niego różę.
-Wiesz... Jesteś dla mnie kimś bardzo bliskim, ale...-zaczęłam niepewnie-Tak!
Nasze usta złączył długi i namiętny pocałunek. Nigdy nie czułam się tak dobrze. Mogłabym tańczyć. I śpiewać.
-Chodźmy powiedzieć Alfom-rzekł Fell.
-Okay-i pobiegłam w stronę jaskiń. Tak jak myślałam, zastałam tam Angelę.
-Angela, nie zgadniesz. Jesteśmy razem!-wykrzyczałam. Potem zaczęły się gratulacje itd.
-Wiedziałam, że będziecie razem. Trzeba było wam dać trochę czasu!-powiedziała. Pewnie miała rację. Wraz z moim nowym ukochanym postanowiliśmy, że zamieszkamy u mnie. Miałam znacznie większą jaskinię. I w ogóle u mnie było przyjemniej...
<<Fell? Jak ci się u mnie podoba?>>
-Wiesz... Jesteś dla mnie kimś bardzo bliskim, ale...-zaczęłam niepewnie-Tak!
Nasze usta złączył długi i namiętny pocałunek. Nigdy nie czułam się tak dobrze. Mogłabym tańczyć. I śpiewać.
-Chodźmy powiedzieć Alfom-rzekł Fell.
-Okay-i pobiegłam w stronę jaskiń. Tak jak myślałam, zastałam tam Angelę.
-Angela, nie zgadniesz. Jesteśmy razem!-wykrzyczałam. Potem zaczęły się gratulacje itd.
-Wiedziałam, że będziecie razem. Trzeba było wam dać trochę czasu!-powiedziała. Pewnie miała rację. Wraz z moim nowym ukochanym postanowiliśmy, że zamieszkamy u mnie. Miałam znacznie większą jaskinię. I w ogóle u mnie było przyjemniej...
<<Fell? Jak ci się u mnie podoba?>>
Od Fell'a - CD historii Valixy
Na wstępie:
Valixy bardzo przepraszam że nie mogłem dokończyć opowiadania.
-Valixy...jesteś wspaniała.Nigdy nie spotkałem tak pięknej i mądrej wilczycy jak ty.
Valixy się do mnie jeszcze bardziej przytuliła.
-Na rozweselenie możemy gdzieś pójść.-zaproponowałem.Ale wiedziałem że nie będzie chciała.
-No...No dobrze.
Pokiwałem głową.
Poszliśmy nad plażę.Było pięknie.Posiedzieliśmy parę minut i poszliśmy w następne miejsce(łąka).Na łące rosło dużo kwiatów wśród nich róże.Zerwałem jedną i podeszłem do Valixy.
-Valixy.Wiem że znamy się krótko.Ale czy zostaniesz moją miłością?
<<Valixy?>>
Valixy bardzo przepraszam że nie mogłem dokończyć opowiadania.
-Valixy...jesteś wspaniała.Nigdy nie spotkałem tak pięknej i mądrej wilczycy jak ty.
Valixy się do mnie jeszcze bardziej przytuliła.
-Na rozweselenie możemy gdzieś pójść.-zaproponowałem.Ale wiedziałem że nie będzie chciała.
-No...No dobrze.
Pokiwałem głową.
Poszliśmy nad plażę.Było pięknie.Posiedzieliśmy parę minut i poszliśmy w następne miejsce(łąka).Na łące rosło dużo kwiatów wśród nich róże.Zerwałem jedną i podeszłem do Valixy.
-Valixy.Wiem że znamy się krótko.Ale czy zostaniesz moją miłością?
<<Valixy?>>
sobota, 23 lutego 2013
Od Nathaniela
Nie zabardzo miałem czas by oprowadzić malucha ale chciałem z nim chwilę pogadać
-A co z twoimi rodzicami?-zapytałem
Daniel'owi poleciała łza
-Przepraszam mały.Ale powiedz mi bo będzie wtedy mi to znaczy nam ciebie lepiej zrozumieć.
-Zginęła...-odparł
-Tak mi przykro...-odparłem-Moi rodzice uciekli,zostawiając mnie.
Odpowiedzial ciszą.
-Mam nadzieję że ci się tu spodoba
-Z pewnością-powiedział
Porozmawiałem chwilę z nim.Jest bardzo miłym wilkiem.Małym wilkiem.
-Wiesz Daniel.Ja juz idę,a Feel cię oprowadzi dobrze?-zapytałem
-A kto to?
-Poznasz go.Jest miły-po tych słowach poszłem a po sekundzie(dosłownie) przyszedł Feel.
-Hej.Oprowadzę cię po watasze.Jestem Feel a ty?
-Ja Daniel.
<Feel? Oprowadzisz?>
-A co z twoimi rodzicami?-zapytałem
Daniel'owi poleciała łza
-Przepraszam mały.Ale powiedz mi bo będzie wtedy mi to znaczy nam ciebie lepiej zrozumieć.
-Zginęła...-odparł
-Tak mi przykro...-odparłem-Moi rodzice uciekli,zostawiając mnie.
Odpowiedzial ciszą.
-Mam nadzieję że ci się tu spodoba
-Z pewnością-powiedział
Porozmawiałem chwilę z nim.Jest bardzo miłym wilkiem.Małym wilkiem.
-Wiesz Daniel.Ja juz idę,a Feel cię oprowadzi dobrze?-zapytałem
-A kto to?
-Poznasz go.Jest miły-po tych słowach poszłem a po sekundzie(dosłownie) przyszedł Feel.
-Hej.Oprowadzę cię po watasze.Jestem Feel a ty?
-Ja Daniel.
<Feel? Oprowadzisz?>
Obecny !
Wilk Bremu (czaki123) jest już obecny ! Można pisać już opowiadania z nim w udziale !
Wasz samiec beta,
Bremu
Od Angely - CD historii Nathaniela
Nathaniel wrócił. Cieszyłam się.
- No jestem - odparł.
- Co robimy? - zapytałam.
- Chodźmy na spacer, ok?
- Ok.
Poszliśmy. Następnie wróciliśmy do jaskini i zasnęliśmy. Miałam cudowny sen...
piątek, 22 lutego 2013
Od Valixy - CD historii Fell'a
-Oooo-ziewnęłam przeciągając się. Nadszedł kolejny nudny dzień. Pobiegłam sobie nad jezioro, aby popływać. Pirokinezą podgrzałam wodę i zanurzyłam się aż do pyska. Pływałam dobre pół godziny, kiedy nagle złapał mnie skurcz. Jakoś dopłynęłam do brzegu i zaczęłam kaszleć. Chyba pójdę do jaskini... Moją uwagę przykuło coś na drugim brzegu jeziora. Przeklinając swoją ciekawość doczłapałam do tego czegoś. Okazało się, że to Fell. Nie znałam go za dobrze, ale wiedziałam, kim jest. Pochyliłam się nad nim uważnie mu się przyglądając. Ku mojemu zaskoczeniu, basior otworzył oczy.
-Eee... cześć. Jestem Fell.-zaczął nie śmiało.-Ja jestem Valixy. Miło mi.-odpowiedziałam.
-mogłabyś ze mnie zejść?-zaproponował z irytacją.
-No tak. Przepraszam.-wymamrotałam i się zarumieniłam.
-Nic nie szkodzi.
Zapoznaliśmy się trochę. On opowiedział mi o całym swoim dzieciństwie.
-Opowiesz mi o swoim?-zapytał z nadzieją. Poczułam nieprzyjemny ucisk w sercu. Zawsze tak mam na wspomnienie rodziców.
-Mama miała na imię Garadiel, a tata Aragorn. Miałam też dwie siostry, Glimmer i Charlie. Nikt mnie tam nie kochał. Uciekłam. To było dla mnie najlepsze rozwiązanie.-szepnęłam ze łzami w oczach.
-Coś się stało?-zapytał zatroskany.
-Nie... Tylko nie lubię mówić o rodzinie...-wymamrotałam.
-Rozumiem...-powiedział. Objął mnie ramieniem. Gdybym nie była taka przybita, prawdopodobnie bym go za takie coś spoliczkowała. Ale teraz... To coś innego. Wtuliłam się w jego sierść. Pozwoliłam, aby łzy powoli spływały po moich policzkach i znikały w jego gęstym futrze. Było mi tak dobrze...
<<Fell, tobie też się podobało?>>
Nieobecny !
Wilk Bremu (czaki123) będzie nieobecny ! Proszę nie pisać opowiadań w nim w udziale.
Wasz samiec beta,
Bremu :)
czwartek, 21 lutego 2013
Od Daniela
Kolejna godzina, kolejna droga ucieczki, która i tak kończy się za wcześnie. Sam, jeden na tym wielkim świecie... Nikt nie pomoże, nie pocieszy. Stanąłem na rozstaju dróg. Usiadłem i zapłakałem. W tym świecie nigdy nie miałem nikogo... Nikogo kto by mnie polubił. Rodzeństwo mnie nienawidziło... Ojciec też. Matka z resztą tak samo. Ponoć miałem się urodzić waderą, no ale cóż. Ale nie nienawidzili mnie za to. Oni nienawidzili mnie za to, że jestem taką ślamazarą. Nigdy nie mogli tego znieść u swoich sąsiadów... Ani u mnie... Uciekłem od nich. Pobiegłem do mojej ciotki... Przynajmniej ona mnie akceptowała i... kochała. Czułem jakby była moją prawdziwą matką. Niestety kiedyś przyszedł taki dzień, że znaleźli nas ludzie... Swoimi narzędziami zwalili drzewo. Stałem pod nim. Gdy zobaczyłem że się na mnie wali, zabrakło mi siły w łapach. Ciotka popchnęła mnie, tak że upadłem na brzuch obok walącego się drzewa. Ona nie zdołała uciec. Drzewo runęło na nią. Teraz błąkam się po tych lasach... Trafiłem na jakiegoś basiora. Podszedłem do niego ostrożnie, wciąż chowając się za drzewami.
-Spokojnie, mały-powiedział. Wyszedłem powoli zza drzewa-Jak masz na imię?
-j-jestem Daniel... A pan?-spytałem.
-Jaki pan-zaśmiał się-mów mi Nathaniel.
-O... Okej...
-Nie jesteś w jakiejś watasze?
-nie...-spojrzałem do tyłu.
-To może chcesz dołączyć do takiej jednej?
-Mogę?-spytałem z niedowierzaniem.
-Pewnie!
Poszedłem za nim.
<<Nathaniel?>>
-Spokojnie, mały-powiedział. Wyszedłem powoli zza drzewa-Jak masz na imię?
-j-jestem Daniel... A pan?-spytałem.
-Jaki pan-zaśmiał się-mów mi Nathaniel.
-O... Okej...
-Nie jesteś w jakiejś watasze?
-nie...-spojrzałem do tyłu.
-To może chcesz dołączyć do takiej jednej?
-Mogę?-spytałem z niedowierzaniem.
-Pewnie!
Poszedłem za nim.
<<Nathaniel?>>
Od Feel'a
Czuje się jak odludek, nikogo tu nie znam. Nigdy nie byłem zbyt dobry w nawiązywaniu znajomości. Trudno trzeba będzie kogoś poznać. Właśnie doszedłem do wodospadu i zacząłem skakać po wystających skałach.
Po kilku minutach zszedłem i położyłem się.Zasnąłem.Kiedy się obudziłem stała nade mną jakaś wilczyca.
Zacząłem rozmowę.
-eee cześć.Jestem Fell.-zacząłem nie śmiało.
-Ja jestem Valixy.Miło mi.-odpowiedziała
-mogłabyś ze mnie zejść?
-no tak.Przepraszam.
-Nic nie szkodzi.
Zapoznaliśmy się trochę ja opowiedziłem jej o całym moim dzieciństwie.
-Opowiesz mi o swojim?
<<Valixy?>>
Po kilku minutach zszedłem i położyłem się.Zasnąłem.Kiedy się obudziłem stała nade mną jakaś wilczyca.
Zacząłem rozmowę.
-eee cześć.Jestem Fell.-zacząłem nie śmiało.
-Ja jestem Valixy.Miło mi.-odpowiedziała
-mogłabyś ze mnie zejść?
-no tak.Przepraszam.
-Nic nie szkodzi.
Zapoznaliśmy się trochę ja opowiedziłem jej o całym moim dzieciństwie.
-Opowiesz mi o swojim?
<<Valixy?>>
Od Brema C.D. Patty
-Myślę że to świetny pomysł.-powiedziałem uradowany.
-No to chdźcie, zbierzcie wszystkie rzeczy Brema a ja powiem o tym Nathanielowi.
-No to pa ! - powiedzieliśmy razem.
~~Po drodze~~
-Nie wiem jak on mógł mnie o to spytać ... -powiedziała smutna.
-To już było ... Teraz myśl o przyszłści.
-Przyszłości ?
-No gdyby kiedyś pojawiły się młode ... Będziemy musieli ich pilnować. Mack może się zemścić.
-Wiem ...
(Patty dokończ)
środa, 20 lutego 2013
Od Lany
Wreszcie miałam mamę tylko na własność. Spałam u jej ciepłego boku mając pełne poczucie bezpieczeństwa. Nataniel ją obejmował, dziwnie się czułam, z faktem że to moi nowi rodzice. Potem obudziłam ich i wybiegłam przed jaskinię.
-Poćwicz moce – zawołała do mnie mama
-Nie mam – wyznałam ze smutkiem.
-To znajdź!
Zaczęłam ostro się uczyć. Po godzinie byłam tylko znużona i zmęczona. Wyłożyłam się pod drzewem, słońce prażyło w moją ciemną sierść.
-Ale bym się napiła zimnego soku z porzeczek – marzyłam mimowolnie machając puszystym ogonkiem. Nagle przed pyskiem pojawiło się wydrążone grube drewno z pysznym zimnym sokiem. Łapczywie je wypiłam i wtedy uświadomiłam sobie – zdobyłam moc!
-MAMO!!! – krzyczałam – Mam moc, mam moc – dosłownie tańczyłam dookoła wadery. Ale się cieszyłam…
-Poćwicz moce – zawołała do mnie mama
-Nie mam – wyznałam ze smutkiem.
-To znajdź!
Zaczęłam ostro się uczyć. Po godzinie byłam tylko znużona i zmęczona. Wyłożyłam się pod drzewem, słońce prażyło w moją ciemną sierść.
-Ale bym się napiła zimnego soku z porzeczek – marzyłam mimowolnie machając puszystym ogonkiem. Nagle przed pyskiem pojawiło się wydrążone grube drewno z pysznym zimnym sokiem. Łapczywie je wypiłam i wtedy uświadomiłam sobie – zdobyłam moc!
-MAMO!!! – krzyczałam – Mam moc, mam moc – dosłownie tańczyłam dookoła wadery. Ale się cieszyłam…
wtorek, 19 lutego 2013
Od Angeli CD historii Lany
- Rodziców którzy chcieli ją zabic i zjeść... - odpowiedziałam kręcąc głową.
- Ale ja ich nie miałam wcale! - wykrzyczała mi w twarz.
- A..a.. ja ? - zapłakałam i odbiegłam.
Pobiegłam do jaksini wyroczni czyli mojej jaskini do której maluchy nie mają wstępu. Lana widocznie poleciała za mną, bo już po chwili słyszałam jej krzyki.
- Mamo , mamusiu! Przepraszam - krzyczała płacząc.
Ja też płakałam. Nagle moim oczom ukazał się nikt tylko sam...wilczy król..
- Dlaczego tak męczysz to dziecko - zapytał.
- Boże. Ono samo wywrzeszczało mi w twarz, że nie jestem jej matką - rozpłakałam się do reszty...
-To tylko dziecko - odprł i znikł w odchłani.
Zrozumiałam co chial mi przez to przekazać. Chciał bym wiedziała iż żadne dziecko nie jest warte samotności, a samotność dziecka.
Podeszłam do niej.
- Lana - ona ucichła.
Przytuliłam ją. Wszystko będzie dobrze...
Od Lany CD mojej historii (Angel'y)
Nie chcę odwiedzać tej Berry, w ogóle. Ja po prostu byłam strasznie zazdrosna. Naturalna przywara wilka.
-Lana, co ci jest?! – syknęła oburzona mama, po tym jak odbiegłam. Nie mówiłam nic. Przysiadłam na ziemi i wpatrywałam się w małą kałużę. Po chwili zaczęły uderzać o nią łzy. – A więc? – zapytała.
-Czemu mnie porzucono jak byłam mała?! – płakałam – Nie musiałabym dzielić wtedy mamy z innymi!
Wadera nie wiedziała przez chwilę co odpowiedzieć, jednak przygarnęła mnie łapą i rzekła:
-Widzisz, widocznie tak musiało być… Berry też nie ma rodzi… - nie dokończyła:
-Nie chcę o niej słuchać! – nadal gorzko płacząc.
-Ona też nie miała łatwego życia – przerwała mi zdenerwowana Angela.
-Przynajmniej znała swoich rodziców! – i zamilkłam
<Angela?>
-Lana, co ci jest?! – syknęła oburzona mama, po tym jak odbiegłam. Nie mówiłam nic. Przysiadłam na ziemi i wpatrywałam się w małą kałużę. Po chwili zaczęły uderzać o nią łzy. – A więc? – zapytała.
-Czemu mnie porzucono jak byłam mała?! – płakałam – Nie musiałabym dzielić wtedy mamy z innymi!
Wadera nie wiedziała przez chwilę co odpowiedzieć, jednak przygarnęła mnie łapą i rzekła:
-Widzisz, widocznie tak musiało być… Berry też nie ma rodzi… - nie dokończyła:
-Nie chcę o niej słuchać! – nadal gorzko płacząc.
-Ona też nie miała łatwego życia – przerwała mi zdenerwowana Angela.
-Przynajmniej znała swoich rodziców! – i zamilkłam
<Angela?>
Od Angel'y "Córeczka mamusi?"
Lana naprawdę miała mnie za swoją mame. Chodziła za mną krok w krok. Córeczka (?) mamusi Xd
- Co dzisiaj robimy?- zapytała pewnego dnia Lana.
- Odwiedzimy naszą nową lokatorkę?
Minka jej zrzędła.
- No ale....
- Jakie ale ? -tupnełam łapą?
Przytuliła się do mnie (ze strachy? *_o) i poszłyśmy.
Bery wyszła nam na spotkanie.
- Jak się czujesz? - zapytałam, a ona przytuliła się do mnie.
Lana odbiegła.
- Lana czekaj - zawołałam i pobiegłam za nia.
- Lana, co ci jest ? - podbiegłam do niej.
<<Lana?>>
Uzupełnienie konkursu!
Uwaga! Nastapiło uzupełnienie konkursu! Kto zechce może zrobić wpaniały (*_*) nagłówek watahy. Czas do czwartku lub piątku tego tygodnia, więc śpieszcie się!
Pozdrawiam. Angela.
Od Angel'y CD historii Berry
Szłam razem z Laną na obchód, a tu nagle pod moimi łapaki pojamia się mała waderka. Była ranna. Młodsza od Lany. Wycieńczona i przestraszona.
- Hej - powiedziałam łagodnie i podniosłam ją siadając jednocześnie - co się stało?
Skuliła się.
- Nie bój się mnie. Mam dobre zamiary - uspokajałam ją.
- Noo...
?
- Wilki.. z mojej...
?? CD.
- W..Watahy. Mnie zaatakowały, boo..
?? x3
- Chciała..m oddejść - znów sie skuliła.
-Biedactwo - przytuliłam się.
Po policzku Lany spłyneła łza. Była.. zazdrosna czy co?
Przytuliłam ją także.
- Jak cię zwią? - zapytałam waderkę.
- B..B..Berry.
- Jagódka - zaśmiałam się.
- Chciałabyś dołączyć do mojej watahy - zapytałam.
- Yhym....
HeHe. I już mamy dwoje słodkich maluchów...
Kolejna praca konkursowa
Nasza kolejna praca kokursowa należy do.... Lany.
Gratulujemy. Już w czwartek lub piątek wyniki (oceniamy my, alfy). Śpieszcie się i powodzenia :)
Oto prace:
Hymn:
Oczy niby żywe srebro, wpatrzone są w dal,
Pierś dumnie wypięta,
Pazury gotowe, by drapać,
zęby gotowe by gryźć...
Lecz serce mimo pozorów – czułe…
Diamentowe…
Już wilczy szturm biegnie na polowanie,
Wszystkie króliki, jelenie czmychają,
To nakazuje koło życia, nakazuje im polować,
Wydają się brutalami…
Lecz serce mimo pozorów – czułe…
Diamentowe…
Szumi las, wyją wilki, a ptaki śpiewają,
Tutaj,
W Watasze Diamentowych Serc…!
Pierś dumnie wypięta,
Pazury gotowe, by drapać,
zęby gotowe by gryźć...
Lecz serce mimo pozorów – czułe…
Diamentowe…
Już wilczy szturm biegnie na polowanie,
Wszystkie króliki, jelenie czmychają,
To nakazuje koło życia, nakazuje im polować,
Wydają się brutalami…
Lecz serce mimo pozorów – czułe…
Diamentowe…
Szumi las, wyją wilki, a ptaki śpiewają,
Tutaj,
W Watasze Diamentowych Serc…!
____
( O__o)
*Poeta?*
Hasło (mogło być osobne i na herbie *_*)
Tutaj, nie zaznasz odrzucenia, tutaj jest Wataha Serc… Diamentowych Serc!
No i herb (piekny -_-'')
poniedziałek, 18 lutego 2013
Od Valixy - CD historii ,,Nie tylko ja jestem nowa"
Zbudziło mnie światło leniwie wlewające się do jaskini. Normalnie pospałabym jeszcze godzinkę, ale jak już wstałam, to nie będę marnować dnia. Podeszłam do małego jeziorka w mojej pieczarze. Obmyłam się tam i za pomocą swoich mocy osuszyłam futro. Potem rozczesałam je swoimi pazurami i wyszłam na świeże powietrze.
Od razu poczułam zapach przebiśniegów, krokusów, tulipanów i... czegoś jeszcze. Zawędrowałam za tym tropem w dość ustronne miejsce. Nikt mnie nie widział. Po mojej stronie rozległ się dziki charkot. W razie czego przybrałam pozycję bojową. Uważnie się rozglądałam. Nagle zza krzaków wyskoczył obcy basior. Długo walczyliśmy, aż w końcu padliśmy ze zmęczenia. Okazało się, że napastnik jest w naszej watasze. Od razu go przeprosiłam, bo o tym nie wiedziałam.
-Jestem Fell-przedstawił się.
-A ja Valixy.-odpowiedziałam. Potem poszliśmy się na spacer. Bardzo dobrze się nam gadało. Fell był super. Po prostu odjazd. Niestety, później rozdzieliły nas nasze obowiązki. Ja musiałam iść z Angelą i Nathanielem na polowanie. Wytropiłam im niedźwiedzia i poszłam do jaskini. Nie usiedziałam w niej długo i odwiedziłam Alyssę. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Jak zawsze. Opowiedziałam jej o Fell'u. Ona też była nim zachwycona. Mnie aż tak bardzo nie fascynował. Był jaki był. Miło się z nim spędzało czas, ale nie tak, aby się z nim zrosnąć na zabój. Po skończonej rozmowie z Aly poszłam do swojej jaskini. Nadal nie mogłam spać, a było około jedenastej w nocy. Posprzątałam więc w moim domku i dopiero w tedy jakoś usnęłam.
~~~Następnego dnia~~~
Od razu po przebudzeniu poszłam do Fell'a. Nawet się nie uczesałam. Niestety, nie zastałam go w jaskini. Nie wiedziałam, gdzie mógł się podziać. Nagle spotkałam go w towarzystwie innego basiora. Mój przyjaciel pomachał w moją stronę. Niechętnie do niego poszłam.
-Valixy, to jest Atos. Nowy członek w watasze.-przedstawił mnie Fell. Uśmiechnęłam się do niego. I to wszystko. Nie chciałam przebywać w towarzystwie Atosa. Chciałam cały dzień spędzić z Fell'em. Czy... Ja się zakochałam???!!! Nie, to niemożliwe. To nie może być prawdą. Nie, nie, nie!!! Jestem tak słaba w kłamaniu, że nie potrafię okłamać nawet siebie. Co za dno. Mam nadzieję, że dam radę wybrnąć z tego bagna...
C.D.N.
Od Lany CD historii Angel'y
Byłam taka szczęśliwa, jak nigdy dotąd, może Angela nie była prawdziwą mamą, ale wspaniale ją zastąpi! Mam nadzieję.
~Drugi dzień~
Czknęłam po porannym posiłku.
-Smakowało ci?
-Mhm, mmm – wymruczałam z pełnym pyszczkiem. Potem poszłam obok Mamy na obchód. Spotkała inną waderkę… Gdy ją podnosiłam poczułam ukłucie w sercu, a co jeśli ona też będzie chciała, żeby Angela została jej „mamą”? Jakoś specjalnie się na cieszyłam z tego faktu. Pod wieczór chodziłam ciut osowiała, jednak nic nie mówiłam… Mam nadzieję że się to tak nie potoczy…
~Drugi dzień~
Czknęłam po porannym posiłku.
-Smakowało ci?
-Mhm, mmm – wymruczałam z pełnym pyszczkiem. Potem poszłam obok Mamy na obchód. Spotkała inną waderkę… Gdy ją podnosiłam poczułam ukłucie w sercu, a co jeśli ona też będzie chciała, żeby Angela została jej „mamą”? Jakoś specjalnie się na cieszyłam z tego faktu. Pod wieczór chodziłam ciut osowiała, jednak nic nie mówiłam… Mam nadzieję że się to tak nie potoczy…
Od Patty CD historii Bremu
Angela spojrzała raz na mnie i raz na Brema. Po chwili powiedziała:
-Fajnie-uśmiechnęła się-Ustaliliście już u kogo będziecie oboje mieszkać?
O tym nie pomyśleliśmy. Sądziłam że u mnie, ale musiałam się go spytać. Nastąpiła chwila ciszy. Angela domyśliła się o co chodzi.Postanowiłam przerwać
ciszę.
-Może u mnie?-spytałam.
-Co ty na to, Bremu?-spytała Angela odwracając głowę w jego stronę.
Czekałam, co odpowie.
<<Bremu, jesteś za?>>
Ważne
Od następnego poniedziałku będą odbywać się wyprawy towarzyszy. Będą one przynosić nam różne nagrody które będziemy losowac my alfy.
Pozdrawiam i buźka!
Samica alfa
Angela
Od Berry "Nowa wataha, ale czy mnie polubią"?
Może najpierw opowiem wam moją historię życia??No więc urodziłam się w Watasze Krwawego Zapomnienia.Wataha ta była straszna i krwawa.Każdy wilk z watahy walczył aż do ostatniej krwi.W naszej watasze nie było takiego czegoś jak sojusz nasza wataha zabijała się nawzajem!Nawet szczenięta w moim wieku dochodzili do starć z dorosłymi wilkami,czasem ginęły a czasem jeszcze wygrywały.Ja byłam córką pary alfa.Miałam na imię Blood(ang.Krew).Tylko że ja do końca nie byłam taka jak każdy z watahy.Byłam wrażliwa,nieśmiała byłam popychadłem a walka to był dla mnie koszmar.Moi rodzice nie mogli na to patrzeć.Postanowili mnie wygnać.Lecz w tej watasze coś takiego jak zwykłe wygnanie nie istniało.Kiedy uciekałam każdy wilk z watahy za mną biegł i mnie gryzł.Moja krew się lała zewsząd płakałam.Nagle zobaczyłam przepaść na dole znowu jezioro.Zawahałam się.. wolałam się utopić niż zginąć pogryziona przez moją watahę i moich rodziców.Wyskoczyłam z przepaści prosto do jeziora.Była wataha nie skoczyła może myślała że się utopię.Zanurzyłam się w wodzie.Woda była cała czerwona od mojej krwi.O dziwo jeszcze się wynurzyłem i wyszłam na brzeg byłam strasznie ranna.W lesie spotkałam dużo zwierząt które się ze mną zaprzyjaźniło.Chociaż zwierzęta leśne to pokarm dla wszystkich wilków... to dla mnie nie..Przestałam jeść mięso a zaczęłam jeść owoce które rosły na krzewach w lesie.Najbardziej zasmakowały mi jagody.Więc zmieniłam imię na Berry(ang.Jagoda)Pewnego dnia spotkałam pewną waderę.Wydawała mi się przyjazna.Podeszłam do niej ale strasznie się bałam no i byłam jeszcze strasznie ranna.
<Angela?>
<Angela?>
Pora roku!
Dziś nastąpiła zmiana prory roku. Nadeszła wiosna. Uwzglednijcie to w opowiadaniach :)
Wasza samica alfa
Angela
Nowa Para!
W watasze mamy nową parę, a mianowicie Patty i Bremu. Gratulacje. Jesteście parą beta. A i możecie sobie wybrać towarzyszy.
Wasza samica alfa
Angela
Od Brema CD historii Patty
-Czy ... No ... Czy ty ... Zostaniesz moją partnerką ?
-Tak !
Patty skoczyła mi na szyję. Ja ją pocałowałem.
-Musimy powiedzieć o tym Angeli.
-Wiem, chodźmy.
Po pół godziny byliśmy już prawie na miejscu. Tam spotkaliśmy Macka który w pysku niósł różę.
-Patty ...
-O czym ty myślisz ?!
-Czy ty ...
-Nie. Ja jestem z Bremem.
Mack odbiegł. Poszliśmy do jaskini Angeli.
-Hej, Angela.
-Witajcie, co się stało.?
-Bo My jesteśmy razem ... -powiedzieliśmy.
>Patty ;*>
Od Patty CD historii Bremu
Stanęłam zarumieniona. Tym mnie totalnie zamurował. Odwróciłam wzrok.
-Serio?-spytałam.
-Serio-odpowiedział- A Tobie podoba się jakiś basior w watasze?
-Taki jeden...
-Który? -spytał.
-Zgadnij...-odpowiedziałam z uśmieszkiem.
-Pewnie Atos albo Mack...
-Pudło! To ty!-odpowiedziałam z rumieńcem.
Spojrzał na mnie. Po chwili spytał:
<<Bremu, o co chcesz spytać?>>
-Serio?-spytałam.
-Serio-odpowiedział- A Tobie podoba się jakiś basior w watasze?
-Taki jeden...
-Który? -spytał.
-Zgadnij...-odpowiedziałam z uśmieszkiem.
-Pewnie Atos albo Mack...
-Pudło! To ty!-odpowiedziałam z rumieńcem.
Spojrzał na mnie. Po chwili spytał:
<<Bremu, o co chcesz spytać?>>
Od Brema CD historii Patty
-Tak, z chęcią.
Razem z Patty przeszliśmy daleki kawałek. Wtedy szcszerze się w niej zakochałem. Jest taka piękna ... Ale... Ona mnie nie zechce. Jestem zwykły ... W tedy się odezwała:
-Późno już ...
-Wiem.
-Odprowadzisz mnie ?
-Tak, chodźmy.
W drodze:
-Emm ... Czy jakaś wadera w watasze Ci się podoba ?
-Ehh ...
-Przepraszam że pytam.
-Nie ma za co. Szczerze, jest taka jedna.
-Powiesz mi która ?
-Ty ...
>Paaaatty ?<
Razem z Patty przeszliśmy daleki kawałek. Wtedy szcszerze się w niej zakochałem. Jest taka piękna ... Ale... Ona mnie nie zechce. Jestem zwykły ... W tedy się odezwała:
-Późno już ...
-Wiem.
-Odprowadzisz mnie ?
-Tak, chodźmy.
W drodze:
-Emm ... Czy jakaś wadera w watasze Ci się podoba ?
-Ehh ...
-Przepraszam że pytam.
-Nie ma za co. Szczerze, jest taka jedna.
-Powiesz mi która ?
-Ty ...
>Paaaatty ?<
Od Patty CD historii Angel'y
Poszłam za Mack'iem. Oprowadzał mnie po coraz fajniejszych terenach. Potem wróciliśmy na teren z jaskiniami. A raczej on wrócił, bo ja się oddaliłam. Chciałam trochę sama pozwiedzać. Mack wydawał się fajny, ale... Nie sądzę, żebym mu się podobała. Ale kto wie? Czas sam to pokaże. Pobiegłam na łąkę. Chciałam tam trochę pobyć sama. Niestety już ktoś tam był. Trudno... Podeszłam i położyłam się na trawie. Spojrzał na mnie. Zerknęłam na niego, a potem odwróciłam wzrok. On nie przestawał się na mnie patrzeć... W końcu spytałam:
-No co?
-Nie, nic...-odpowiedział lekko zmieszany. Odwrócił wzrok-Jestem Bremu, a ty?
-Patty. Co tu robisz?-spytałam.
-Oglądam tereny. A ty?
-Ja też. Chcesz się przejść?
<<Bremu?>>
Pierwszy towarzysz
Angela, jako, że jest alfą, wybrała sobie już towarzysza. Jest to wróżka z rodzaju magiczne. Ma na imię Mia. Oto ona:
Nathaniel też może go już sobie wybrać. Samice beta i gamma dopiero po znalezieńiu partnerów (ci partnerzy też sobie mogą wybrać), a pozostałe wilki w konkursach.
Wasza samica alfa
Angela
niedziela, 17 lutego 2013
Nowości w Watasze!
Jak widać coś dodałam.Licznik odwiedzin i zwierzaka (kotkę Pysię) żeby naszym wilkom się nie nudziło. Mam nadzięję że się spodobało.
Wasz Samiec Alfa
Nathaniel
Praca na konkurs
Kolejna praca na konkurs jest od naszej samicy beta Patty. Oto jej prace:
Hymn:
Gdzie niebo błękitne nad dużą łąką
Gdzie góra lodowa, co się wznosi wysoko...
Tu stopa człowieka nigdy nie staje
Bo myśli, że ta ziemia jest pusta.
Tu tereny piękne
I wader kilka
Basiorów też nie brak, co widzą dziewczęta
Tu Angela i Nathaniel żądzą spokojnie
Z nimi, jak w raju nam będzie swobodnie
Zasady muszą być- to jasna sprawa
Ale tutaj każdy się za brata uważa
Siostry i bracia, zostańmy razem
W tym raju na ziemi doskonałym
Gdzie góra lodowa, co się wznosi wysoko...
Tu stopa człowieka nigdy nie staje
Bo myśli, że ta ziemia jest pusta.
Tu tereny piękne
I wader kilka
Basiorów też nie brak, co widzą dziewczęta
Tu Angela i Nathaniel żądzą spokojnie
Z nimi, jak w raju nam będzie swobodnie
Zasady muszą być- to jasna sprawa
Ale tutaj każdy się za brata uważa
Siostry i bracia, zostańmy razem
W tym raju na ziemi doskonałym
Herb:
Gratulations i oby tak dalej!
P.S. Prace trzymane na kłudke!
Pierwsza praca na konkurs
W naszym konkursie wzięła już udział pierwsza uczestniczka, a mianowicie nasza samica gamma Valixy. Oto jej prace:
Hymn:
Gdzie blask księżyca ziemię oświeca,
Człowiek to miejsce omija,
bo wie, że
Jest wataha,
wilków kilka,Które przyjmą każdego samotnego wilka!
Wszyscy są przyjacielscy i już
Wszędzie unosi się zapach wonnych róż.
Angela z Nathanielem watahą rządzą dobrze,
Każdego obdarowują szczodrze,
Wadery patrzą na basiory kochliwie,
A oni na złoto patrzą łapczywie.
Bóstw czcimy parę,
Codzień jemy sarnę.
U nas są wszyscy jak rodzina.
Miła, kochana i uczciwa.
Człowiek to miejsce omija,
bo wie, że
Jest wataha,
wilków kilka,Które przyjmą każdego samotnego wilka!
Wszyscy są przyjacielscy i już
Wszędzie unosi się zapach wonnych róż.
Angela z Nathanielem watahą rządzą dobrze,
Każdego obdarowują szczodrze,
Wadery patrzą na basiory kochliwie,
A oni na złoto patrzą łapczywie.
Bóstw czcimy parę,
Codzień jemy sarnę.
U nas są wszyscy jak rodzina.
Miła, kochana i uczciwa.
I herb:
Gratulacje Valixy!
P.S. Jak ktoś skopiuje albo przerobi to nie ręczę za siebie. Będzie potrzebny medyk, którego nie mamy!
Od Bridget
Biegłam za zającem, którego chciałam dziś upolować. Nagle ujrzałam przed sobą waderę. Nie zdążyłam zahamować i wpadłam prosto na nią.
-Przepraszam. Jestem Bridget, w skrócie Bee. Znasz może jakąś watahę?-miałam nadzieję, że już nie będę musiała żyć sama.
-Ja jestem Angela. I tak się składa, że mam watahę. Zapraszam.-uśmiechnęła się zachęcająco.
-Chętnie!-również się uśmiechnęłam.-Jest dużo członków?
-Nie, ale... Atmosfera jest przemiła.
-W takim razie dołączę. Chciałabym być wojowniczką.
-Załatwione.
Potem wadera pokazała mi tereny watahy. Miałam nadzieję, że to będzie mój drugi dom. Zapowiadało się nieźle.
-----po kilku dniach-----
Pewnego razu szłam sobie laskiem, gdy zobaczyłam pięknego basiora. Podeszłam bliżej i zobaczyłam polanę. Po chwili:
-Kim jesteś?-zapytał nieznajomy.
-A ja jestem Bee a ty?
-Ja jestem Mack-odpowiedział.
-Może się przejdziemy?-zaproponowałam.
-No, niech będzie.-powiedział.
Szliśmy sobie laskiem, gdy zobaczyliśmy wodę i zaczęliśmy się do niej ścigać. Ja byłam pierwsza, ale Mack wywalił mnie do wody. Potem poszliśmy sobie na polowanie i upolowaliśmy sarenkę. I zobaczyliśmy coś.
<Mack?>
-Przepraszam. Jestem Bridget, w skrócie Bee. Znasz może jakąś watahę?-miałam nadzieję, że już nie będę musiała żyć sama.
-Ja jestem Angela. I tak się składa, że mam watahę. Zapraszam.-uśmiechnęła się zachęcająco.
-Chętnie!-również się uśmiechnęłam.-Jest dużo członków?
-Nie, ale... Atmosfera jest przemiła.
-W takim razie dołączę. Chciałabym być wojowniczką.
-Załatwione.
Potem wadera pokazała mi tereny watahy. Miałam nadzieję, że to będzie mój drugi dom. Zapowiadało się nieźle.
-----po kilku dniach-----
Pewnego razu szłam sobie laskiem, gdy zobaczyłam pięknego basiora. Podeszłam bliżej i zobaczyłam polanę. Po chwili:
-Kim jesteś?-zapytał nieznajomy.
-A ja jestem Bee a ty?
-Ja jestem Mack-odpowiedział.
-Może się przejdziemy?-zaproponowałam.
-No, niech będzie.-powiedział.
Szliśmy sobie laskiem, gdy zobaczyliśmy wodę i zaczęliśmy się do niej ścigać. Ja byłam pierwsza, ale Mack wywalił mnie do wody. Potem poszliśmy sobie na polowanie i upolowaliśmy sarenkę. I zobaczyliśmy coś.
<Mack?>
Konkurs
Uwaga, uwaga. Ogłaszam konkurs, który będzie polegał na....
wymyśleniu jakiegoś hymnu lub hasła oraz herbu watahy. Nagrody to...
1. m. złota gwiazda i towarzysz magiczny
2. m. srebrna gwiazda i towarzysz niezwykły
3. m. Łaska Persefony i towarzysz klasyczny
Czas do następnego czwartku lub piątku.
POWODZENIA
Od Angel'y - CD historii Lany
Lana chce bym była jej mamą. Hmm... Zawsze chciałam mieć dzieci, ale... nie wiedziałam czy byłam na to gotowa. Jednak serce mówiło, bym się zgodziła.
- Oczywiście - uśmiechnęłam się i pocałowałam ją w czoło.
- Dziękuję - szepnęła Lana.
"Ciekawe co powie na to Nathaniel" myślałam
Poszłam spać. O godzinie mniej więcej dwunastej wrócił mój partner.
-Wiesz co - zagadnęłam go - Mamy córeczkę...
- Kogo? - zapytał zdziwiony i dotknął mojego brzucha.
-Ohh.. Nie głuptasie! Lanę!
- Lane?
- Yhym...
Pocałował mnie i położył. Ciekawe jak to się teraz potoczy... Czas pokaże.
~~Następnego dnia rano~~
-A kuku - zakryła mi oczy Lana.
- Kto tam? - ziewnęłam.
Nathaniel był na polowaniu od piątej nad ranem.
- Duuch - odpowiedziała.
- Taa jasne! - zachichotałam i zaczęłam ją łaskotać.
Lana upadła na drugi bok łóżka i zaczęła się wiercić i śmiać za każdym razem kiedy ją łaskotałam.
- Chodź się poczesać - powiedziałam i wzięłam ją na grzbiet.
Poszliśmy do lustra. Poczesałam małej grzywkę, a następnie sobie.
- Jesteś głodna ? - zapytałam po chwili.
- Yhym... - odpowiedziała.
- To chodź. Tata na pewno już coś dla nas ma.
I miał. Soczystego je;enia i parę pomidorów koktajlowych praz sok pomarańczowy(oczywiście wszystko zrobione i zebrane samodzielnie).
- Mmm.. - Mruknęłam
Zaczeliśmy jeść...
~~Po śniadaniu~~
- Smakowało? - zapytał Nathaniel.
- Noom - odpowiedziałam mu i pocałowałam go w policzek.
- A tobie Lana ?
<<Lana?>>
Od Lany
Wstałam z „łóżka” i się przeciągnęłam.
Zawęszyłam dookoła i zlokalizowałam gdzie jest wyjście. Czas
rozprostować łapki, jednak się potknęłam i uderzyłam pyszczkiem o
kamienne podłoże. Pisnęłam i skuliłam się masując łapkami nos.
-Wszystko w porządku? – zapytał mnie Nathaniel podnosząc z ziemi. -Mhm.. – mruknęłam cicho i stanęłam porządnie na podłożu. -Pewnie byś coś zjadła, hm? -Królika – nieśmiało się uśmiechnęłam. -Zaraz ci coś przyniosę , poczekaj tu. – życzliwy samiec wyszedł z nory. Przysiadłam na ziemi i zaczęłam rozglądać, a w ten czas Nathaniel wrócił. Zabrałam się do jedzenia i po chwili pochłonęłam prawie całego królika. -No już, już, bo ci brzuszek pęknie – uśmiechnął się, a ja mimowolnie się do niego przytuliłam. Szkoda że nie miałam takiego taty… Najedzona do syta wyszłam na zewnątrz i zaczęłam uganiać się po terenie. Po jakimś czasie stałam się „oczkiem w głowie” wszystkich wilków. W końcu byłam szczęśliwa. ~Wieczorem~ -Chodź, już pora spać – zawołała na mnie Angela. -Już – podskoczyłam wesoło i dopędziłam do wadery. -Widzę, że doszłaś do siebie – zagadnęła mnie. -No! – wbiegłam do jaskini i rozejrzałam się. – Lubię ten klimat. Samica zaśmiała się i przytuliła mnie na dobranoc. A ja nie myśląc wiele zadałam pytanie: -Będziesz moją mamą? – zamykając sennie ślepka. Wilczyca speszyła się trochę ale odpowiedziała: <Angela?> |
Od Alyssy
Podróżowałam już baaaardzo długo. Rodzice i rodzeństwo zginęli, gdy miałam zaledwie 6 miesięcy. A teraz mam 3 lata. Chciałabym,żeby żyli... Żebyśmy byli szczęśliwą rodziną... Nie chciałam zostać sama. Moja wataha nie zasłużyła sobie na coś takiego. Tak rozmyślając o niesprawiedliwości na świecie natknęłam się na jakąś waderę. Nawet jej nie zauważyłam, dopiero jak się zderzyłyśmy. Ona najwyraźniej również miała głowę w chmurach.
-Przepraszam, już sobie idę.-powiedziałam szybko.
-Jestem Angela. Dołączysz do mojej watahy?-spytała ni z gruszki, ni z pietruszki.
-Oczywiście! Bardzo chciałam do jakiejś należeć, jednak los nie był dla mnie łaskawy..-nim się zorientowałam opowiedziałam jej całą swoją historię i się zaśmiałam. -Przepraszam, że cię zanudzam.
-Nie, nic się nie stało. Jesteś przyjęta!-zawołała z radością.-Ale mamy mało członków -dodała smutno.
-Nic mnie to nie obchodzi. Po prostu chcę mieć czasem z kim pogadać, nawet gdyby okazało się, że do watahy należysz tylko ty.-uśmiechnęłam się
-Przepraszam, już sobie idę.-powiedziałam szybko.
-Jestem Angela. Dołączysz do mojej watahy?-spytała ni z gruszki, ni z pietruszki.
-Oczywiście! Bardzo chciałam do jakiejś należeć, jednak los nie był dla mnie łaskawy..-nim się zorientowałam opowiedziałam jej całą swoją historię i się zaśmiałam. -Przepraszam, że cię zanudzam.
-Nie, nic się nie stało. Jesteś przyjęta!-zawołała z radością.-Ale mamy mało członków -dodała smutno.
-Nic mnie to nie obchodzi. Po prostu chcę mieć czasem z kim pogadać, nawet gdyby okazało się, że do watahy należysz tylko ty.-uśmiechnęłam się
.-Przypomniała mi się taka piosenka,którą śpiewano w mojej watasze:"Gdy ci smutno, śpiewaj, gdy ci smutno, tańcz! Same dobre myśli miewaj, bo nim się obejrzysz będzie jutro!"-zaśpiewałam.
-Pięknie śpiewasz-powiedziała Angela.
-Dziękuję...
-Może zechciałabyś być w watasze szamanką? Śpiewałabyś piękne pieśni religijne.
-Dobrze! Strasznie się cieszę.
Alfa następnie oprowadziła mnie po terenach watahy. Zaprzyjaźniłyśmy się, a przynajmniej mi tak się wydawało.
-Pięknie śpiewasz-powiedziała Angela.
-Dziękuję...
-Może zechciałabyś być w watasze szamanką? Śpiewałabyś piękne pieśni religijne.
-Dobrze! Strasznie się cieszę.
Alfa następnie oprowadziła mnie po terenach watahy. Zaprzyjaźniłyśmy się, a przynajmniej mi tak się wydawało.
Od Valixy - Nie tylko ja jestem nowa
Przechadzałam się po terenach głównych oswajając się z okolicą. Nic nie mówiłam. Tylko myślałam. O czym? O wszystkim, i o niczym. Tak po prostu. Położyłam się w cieniu ogromnego drzewa. Moją tak zwaną "harmonię" coś przerwało. A raczej ktoś.
-Jestem Alyssa, a ty?-zapytała nieznajoma przysiadając się do mnie.
-Mam na imię Valixy. Jestem Gammą tej watahy.-odparłam, znowu kładąc głowę na łapach. Rozmawiałyśmy przez dłuższy czas. Okazało się, że nie tylko ja jestem tu nowa. Do watahy dołączyła Alyssa, jakiś Bremu, Lana i Mack. Tego ostatniego miałam przyjemność poznać. Nie był jakiś super. Po prostu był. Aly, bo takie jej wymyśliłam zdrobnienie, okazała się naprawdę miłą waderą.. Potem poszłyśmy razem nad jeziorko. Pluskałyśmy się w ciepłej wodzie, którą podgrzałam moimi mocami. Po skończonej kąpieli usiadłyśmy na trawie w pobliżu zbiornika. Wadera poruszyła się dziwnie i w końcu wstała.
-Co to ma być?!- wrzasnęła. Podeszłam do miejsca, na które wskazywała łapą. Leżał tam malutki wąż. Był śliczny. Taki biało-pomarańczowy. Wyglądał mniej więcej tak:
Podniosłam go i przyjrzałam mu się uważnie.
-Nie jest jadowity, ale lepiej pokażmy go Angel'e.-zadecydowałam. Poszłyśmy więc do jaskini Alf. Ta zadecydowała, że możemy go sobie zostawić. Alyssa nie chciała mieć z nim nic wspólnego, więc wzięłam go pod swoje skrzydła. Pożegnałam ją i poszłam do siebie. To był niesamowity dzień. Jutro może odwiedzę Bremu albo Mack'a. Co mi tam...
C.D.N.
sobota, 16 lutego 2013
Od Nathaniel'a-CD Valixy
Pobiegłem szukać Valixy.Stukałem w kamienną płytę jakiejś jaskini myślać że to jaskinia Vali.
-Nathan,co ty tu robisz?-zapytała zdziwiona
-Szukałem cię.Niewiedziałem którą masz jaskinię...Dobrze trafiłem...Nie widziałaś przecież Angeli.
-Kto to?-zapytała
-To samica alfa.Przedstawie ci też innych z watahy.
-Ok-zgodziła się
Poszliśmy do mojej jaskini gdzie była Angela.
-Witaj,Nathan.Oo widzę że chcesz mnie zapoznać z yy...
-Z Valixy-odpowiedziała nowa wadera
-Ah tak..Valixy.Nathan,kochanie zapoznaj ją z innymi wilkami-powiedziała partnerka
-Tak.Vali chodźmy.
Poszliśmy na polanę gdzie spotkaliśmy Mack'a
-Hej Mack,ja jestem Valixy.Jestem nowa...
-Siema
Valixy szybko odnajdywała się w otoczeniu.Wszyscy ją lubili.
-Vali możesz już iść do jaskini.Chyba jesteś zmęczona-odparłem
-Taaaaaaaaa....kkk-ziewnęła-do jutra-powiedziała
-Do jutra
Poszłem do swojej jaskini.
-Nathan,nareszcie jesteś-odparła moja ukochana
<<Angela,dokończysz ;3>>
Od Angel'y - CD historii Lany
-Ja jestem Angela. Alfa Watahy Diamentowych Seec - odpowiedziałam.
Zamyśliła się. Była jeszcze mała... Biedula...
- A czy mogłabym dołączyc ? - zapytała po chwili.
- Oczywiście - uśmiechnęłam się i wziełam ją na swój grzbiet, a ona wtuliła się w moją sierść.
Zasnęła.
Postanwiłam zorganizować jej pokoik w naszej jaskini. Nathaniel na pewno nie miałby nic przeciwko. Kiedy wszystko było już gotowe, połozyłam małą na poduszkach. W tej samej chwili do jaskini wszedł mój partner.
- Cześć - zawołał do mnie.
- Cii - powiedziałam - Nie widzisz, że mamy gościa - skarciłam go.
- Aaa.. Ciii...
I tak zakończyła się wyprawa maleńkiej, a dzielnej i wytrwałej Lany...
Od Angel'y - CD historii Patty
- Oczywiście - odpowiedziałam
Hmm... Nie mam czasu jej oprowadzać, więc...
Tak! wiem! Przecież Mack jest w niej zakochany...
- Chwilka..
Pobiegłam po niego.
- Mack!
- Tak?!
- Nadal kochasz się w Patty?
- Yhym - odpowiedział zarumieniony.
- To chodź - pociągnełam go za sobą.
Biegliśmy przez chwilę, aż dotarliśmy do wadery.
- Patty, to jest Mack. Mack, to jest Patty. - odpowiedziałam.
- H..hej - powiedział basior.
- Witaj - odparła.
- Więc tak. Mack cię oprowadzi po terenach, zgoda?
- Okay - powiedziała i poszła za Mackiem.
Po chwili usłyszałam chichot.
HeHe. Ciekawe jak to się zakończy...
<<Mach, Patty? Poproszę raport Xd>>
Od Lany
Wędrowałam od paru dni, byłam głodna - nie umiałam polować. Dotychczas zajęła się mną samotna szamanka, jednak zmarła na jakąś chorobę. To było miesiąc temu - żywiłam się tym czym znalazłam. W końcu znalazł mnie jakiś wstrętny basior. Na początku chciał mnie zatrzymać, jednak uciekłam od niego - narażając się przy tym na jego młode. Nie był ani miły, ani zły - po prostu nie w moim typie, a jego małe były wredne i atakowały mnie ciągle, i mówiły, że jak dorosną to będą się mną bawić. W końcu wycieńczona wędrówką padłam przy jakimś drzewie, oczekując śmierci. Jednak czułam że ktoś mnie podnosi. Gdy odzyskałam świadomość, zobaczyłam, że leżę u boku różowawej wadery. Trąciła mnie lekko nosem, zmrużyłam oczka:
-Gdzie jestem?
-Jesteś bezpieczna - odparła - Wszystko będzie dobrze...
-Kto ty?
<Angela, CD?>
-Gdzie jestem?
-Jesteś bezpieczna - odparła - Wszystko będzie dobrze...
-Kto ty?
<Angela, CD?>
Od Valixy
Szłam sobie samotnie przez las z trzaskiem łamiąc gałązki. Dawno nie jadłam i nie piłam, ale dawałam radę. Doczołgałam się do małej norki i tak zasnęłam.
~~ 4 godziny później ~~
Obudził mnie szelest. Jakby czyjeś kroki. Nie śmiałam nawet otworzyć oczu. Ledwo oddychając czekałam, aż ten koszmar minie, ale mój nowy kolega nie miał zamiaru sobie iść. Wstałam więc i wyszłam mu na spotkanie. Ten widok mnie zdziwił. I to bardzo. Spodziewałam się niedźwiedzi, albo coś ten teges. Przed moimi oczami stał sobie wilk. Normalnie wilk. Zwierzę, którego nie widziałam od niepamiętnych lat. Chciałam się przywitać, ale on miał inne zamiary. Skoczył na mnie i poturlaliśmy się w dół zbocza. Mój napastnik chciał walczyć, ale poddałam się. Nie miałam energii, aby wdać się w bójkę.
-Jestem Nathaniel-przedstawił się.
-Jestem Valixy. Mogłabym dołączyć to watahy, w której mieszkasz?-zapytałam.
-Pewnie!-odpowiedział. Ruszyliśmy więc w stronę terenu głównego. Tam wszystko mi wyjaśnił itd. Myślę, że znalazłam nowy dom. Dom, który kocham. Poszłam do jaskini. Wybrałam sobie gigantyczną pieczarę. Lubię, kiedy jest przestronnie. Za pomocą moim mocy urządziłam sobie dom. Miałam iść spać, kiedy usłyszałam pukanie. Odsunęłam drzwi i to co zobaczyłam totalnie mnie zamurowało.
-Nathaniel, co ty tu robisz???-wykrzyknęłam nie kryjąc zdumienia.
<<Nathaniel?>>
Od Patty
Kłócą się kolejną godzinę... Peter i ja już tego nie wytrzymujemy... Nagle huk. Ojciec wychodzi wściekły z jaskini. Matka podbiega do wyjścia ze łzami w oczach.
-I dobrze! Nie chcę cię już znać, ty...- nie słyszałam co dalej mówiła... Znaczy... On odszedł? Spojrzałam na brata. Przytulił się do mnie.
-Teraz już nic nie będzie takie samo...-powiedziałam do niego.
I faktycznie nie było... Matka trochę płakała, ale w końcu... czas leczy rany... Związała się z basiorem imieniem Roven... Wyglądali na szczęśliwych. Któregoś dnia mama przyszła do domu z radosną nowiną.
-Peter, Patty,... Będziecie mieli rodzeństwo...
Oniemiałam...
-Jesteś w ciąży?!-krzyknęłam.
-Tak- uśmiechnęła się..
Po kilku miesiącach, mieliśmy dwie nowe siostry. Fajnie. W końcu nie jestem jedyną waderą... maluchy szybko rosły... Któregoś dnia ojciec wrócił... Zadowolony to on nie był, jak zobaczył mamę obściskającą się z Roven'em... Albo kolejne dwa szczeniaki... W furii zabił mamę... Sama to widziałam... Potem zabił Roven'a... Nie przeszkodziło mu w niczym zabicie własnego syna... i mojej drugiej siostry. W końcu spojrzał na Sarę... Podbiegłam do niego.
-Nie... Nie zabijesz jej!!-ryknęłam na cały głos i wgryzłam mu się w kark. Uciekł, tak jak ja z Sarą w pysku...
--Po kilku latach---
Wyszłam z krzaków. Sara postanowiła się ode mnie oddzielić... Mówi że jest już duża, ale... To dopiero roczna wilczyca! No ale nic... Zauważyłam jakąś waderę. podeszłam do niej...
-Em... Hej... Jestem Patty, a ty?-spytałam.
-Jestem Angela. Skąd jesteś?-spytała.
-Z nikąd... Jest tu jakaś wataha?
-Tak... Wataha Diamentowych Serc. I ja jestem jej alfą...
-A czy mogę dołączyć?
<<Angela, mogę?>>
-I dobrze! Nie chcę cię już znać, ty...- nie słyszałam co dalej mówiła... Znaczy... On odszedł? Spojrzałam na brata. Przytulił się do mnie.
-Teraz już nic nie będzie takie samo...-powiedziałam do niego.
I faktycznie nie było... Matka trochę płakała, ale w końcu... czas leczy rany... Związała się z basiorem imieniem Roven... Wyglądali na szczęśliwych. Któregoś dnia mama przyszła do domu z radosną nowiną.
-Peter, Patty,... Będziecie mieli rodzeństwo...
Oniemiałam...
-Jesteś w ciąży?!-krzyknęłam.
-Tak- uśmiechnęła się..
Po kilku miesiącach, mieliśmy dwie nowe siostry. Fajnie. W końcu nie jestem jedyną waderą... maluchy szybko rosły... Któregoś dnia ojciec wrócił... Zadowolony to on nie był, jak zobaczył mamę obściskającą się z Roven'em... Albo kolejne dwa szczeniaki... W furii zabił mamę... Sama to widziałam... Potem zabił Roven'a... Nie przeszkodziło mu w niczym zabicie własnego syna... i mojej drugiej siostry. W końcu spojrzał na Sarę... Podbiegłam do niego.
-Nie... Nie zabijesz jej!!-ryknęłam na cały głos i wgryzłam mu się w kark. Uciekł, tak jak ja z Sarą w pysku...
--Po kilku latach---
Wyszłam z krzaków. Sara postanowiła się ode mnie oddzielić... Mówi że jest już duża, ale... To dopiero roczna wilczyca! No ale nic... Zauważyłam jakąś waderę. podeszłam do niej...
-Em... Hej... Jestem Patty, a ty?-spytałam.
-Jestem Angela. Skąd jesteś?-spytała.
-Z nikąd... Jest tu jakaś wataha?
-Tak... Wataha Diamentowych Serc. I ja jestem jej alfą...
-A czy mogę dołączyć?
<<Angela, mogę?>>
Od Angel'y - "Własna wataha"
Uciekłam tym wstrętnym demonom. Udało mi się. Ruszyłam ile sił w łapach, bo nie chciałam by znów mnie porwali. Byłam już dorosła i musiałam pomysleć nad własną watahą. Moje rozmyślenia przerwał jakiś basior.
- Witaj - powiedział.
- Cześć - odpowiedziałam.
- Jestem Nathaniel, a ty?
- Ja Angela... - odpowiedziałam niepewnie.
- Piękne imię - powiedział.
Dotknął mojej łapy. Serce podskoczyło mi do gardła. Czo to już ten czas. Może i tak. Basior nachylił się i pocałował. Miałam motyle w brzuchu.
- Yyy... - zaczęłam kiedy się odsuną.
- Przepraszam - powiedział.
- Nie, nie. Nie oto chodzi...
- A o co ?
- Czy zechciałbyś być ze mną i mieć razem ze mną tę watahę ?
- Oczywiście - odpowiedział wniebowziety.
Objął mnie i pocałował. Byłam szczęśliwa...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)















