Szłam razem z Laną na obchód, a tu nagle pod moimi łapaki pojamia się mała waderka. Była ranna. Młodsza od Lany. Wycieńczona i przestraszona.
- Hej - powiedziałam łagodnie i podniosłam ją siadając jednocześnie - co się stało?
Skuliła się.
- Nie bój się mnie. Mam dobre zamiary - uspokajałam ją.
- Noo...
?
- Wilki.. z mojej...
?? CD.
- W..Watahy. Mnie zaatakowały, boo..
?? x3
- Chciała..m oddejść - znów sie skuliła.
-Biedactwo - przytuliłam się.
Po policzku Lany spłyneła łza. Była.. zazdrosna czy co?
Przytuliłam ją także.
- Jak cię zwią? - zapytałam waderkę.
- B..B..Berry.
- Jagódka - zaśmiałam się.
- Chciałabyś dołączyć do mojej watahy - zapytałam.
- Yhym....
HeHe. I już mamy dwoje słodkich maluchów...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz