Kłócą się kolejną godzinę... Peter i ja już tego nie wytrzymujemy... Nagle huk. Ojciec wychodzi wściekły z jaskini. Matka podbiega do wyjścia ze łzami w oczach.
-I dobrze! Nie chcę cię już znać, ty...- nie słyszałam co dalej mówiła... Znaczy... On odszedł? Spojrzałam na brata. Przytulił się do mnie.
-Teraz już nic nie będzie takie samo...-powiedziałam do niego.
I faktycznie nie było... Matka trochę płakała, ale w końcu... czas leczy rany... Związała się z basiorem imieniem Roven... Wyglądali na szczęśliwych. Któregoś dnia mama przyszła do domu z radosną nowiną.
-Peter, Patty,... Będziecie mieli rodzeństwo...
Oniemiałam...
-Jesteś w ciąży?!-krzyknęłam.
-Tak- uśmiechnęła się..
Po kilku miesiącach, mieliśmy dwie nowe siostry. Fajnie. W końcu nie jestem jedyną waderą... maluchy szybko rosły... Któregoś dnia ojciec wrócił... Zadowolony to on nie był, jak zobaczył mamę obściskającą się z Roven'em... Albo kolejne dwa szczeniaki... W furii zabił mamę... Sama to widziałam... Potem zabił Roven'a... Nie przeszkodziło mu w niczym zabicie własnego syna... i mojej drugiej siostry. W końcu spojrzał na Sarę... Podbiegłam do niego.
-Nie... Nie zabijesz jej!!-ryknęłam na cały głos i wgryzłam mu się w kark. Uciekł, tak jak ja z Sarą w pysku...
--Po kilku latach---
Wyszłam z krzaków. Sara postanowiła się ode mnie oddzielić... Mówi że jest już duża, ale... To dopiero roczna wilczyca! No ale nic... Zauważyłam jakąś waderę. podeszłam do niej...
-Em... Hej... Jestem Patty, a ty?-spytałam.
-Jestem Angela. Skąd jesteś?-spytała.
-Z nikąd... Jest tu jakaś wataha?
-Tak... Wataha Diamentowych Serc. I ja jestem jej alfą...
-A czy mogę dołączyć?
<<Angela, mogę?>>
-I dobrze! Nie chcę cię już znać, ty...- nie słyszałam co dalej mówiła... Znaczy... On odszedł? Spojrzałam na brata. Przytulił się do mnie.
-Teraz już nic nie będzie takie samo...-powiedziałam do niego.
I faktycznie nie było... Matka trochę płakała, ale w końcu... czas leczy rany... Związała się z basiorem imieniem Roven... Wyglądali na szczęśliwych. Któregoś dnia mama przyszła do domu z radosną nowiną.
-Peter, Patty,... Będziecie mieli rodzeństwo...
Oniemiałam...
-Jesteś w ciąży?!-krzyknęłam.
-Tak- uśmiechnęła się..
Po kilku miesiącach, mieliśmy dwie nowe siostry. Fajnie. W końcu nie jestem jedyną waderą... maluchy szybko rosły... Któregoś dnia ojciec wrócił... Zadowolony to on nie był, jak zobaczył mamę obściskającą się z Roven'em... Albo kolejne dwa szczeniaki... W furii zabił mamę... Sama to widziałam... Potem zabił Roven'a... Nie przeszkodziło mu w niczym zabicie własnego syna... i mojej drugiej siostry. W końcu spojrzał na Sarę... Podbiegłam do niego.
-Nie... Nie zabijesz jej!!-ryknęłam na cały głos i wgryzłam mu się w kark. Uciekł, tak jak ja z Sarą w pysku...
--Po kilku latach---
Wyszłam z krzaków. Sara postanowiła się ode mnie oddzielić... Mówi że jest już duża, ale... To dopiero roczna wilczyca! No ale nic... Zauważyłam jakąś waderę. podeszłam do niej...
-Em... Hej... Jestem Patty, a ty?-spytałam.
-Jestem Angela. Skąd jesteś?-spytała.
-Z nikąd... Jest tu jakaś wataha?
-Tak... Wataha Diamentowych Serc. I ja jestem jej alfą...
-A czy mogę dołączyć?
<<Angela, mogę?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz