sobota, 16 lutego 2013

Od Valixy

Szłam sobie samotnie przez las z trzaskiem łamiąc gałązki. Dawno nie jadłam i nie piłam, ale dawałam radę. Doczołgałam się do małej norki i tak zasnęłam.

~~ 4 godziny później ~~

Obudził mnie szelest. Jakby czyjeś kroki. Nie śmiałam nawet otworzyć oczu. Ledwo oddychając czekałam, aż ten koszmar minie, ale mój nowy kolega nie miał zamiaru sobie iść. Wstałam więc i wyszłam mu na spotkanie. Ten widok mnie zdziwił. I to bardzo. Spodziewałam się niedźwiedzi, albo coś ten teges. Przed moimi oczami stał sobie wilk. Normalnie wilk. Zwierzę, którego nie widziałam od niepamiętnych lat. Chciałam się przywitać, ale on miał inne zamiary. Skoczył na mnie i poturlaliśmy się w dół zbocza. Mój napastnik chciał walczyć, ale poddałam się. Nie miałam energii, aby wdać się w bójkę.
-Jestem Nathaniel-przedstawił się.
-Jestem Valixy. Mogłabym dołączyć to watahy, w której mieszkasz?-zapytałam.
-Pewnie!-odpowiedział. Ruszyliśmy więc w stronę terenu głównego. Tam wszystko mi wyjaśnił itd. Myślę, że znalazłam nowy dom. Dom, który kocham. Poszłam do jaskini. Wybrałam sobie gigantyczną pieczarę. Lubię, kiedy jest przestronnie. Za pomocą moim mocy urządziłam sobie dom. Miałam iść spać, kiedy usłyszałam pukanie. Odsunęłam drzwi i to co zobaczyłam totalnie mnie zamurowało.
-Nathaniel, co ty tu robisz???-wykrzyknęłam nie kryjąc zdumienia.

<<Nathaniel?>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz