sobota, 16 lutego 2013

Od Lany

Wędrowałam od paru dni, byłam głodna - nie umiałam polować. Dotychczas zajęła się mną samotna szamanka, jednak zmarła na jakąś chorobę. To było miesiąc temu - żywiłam się tym czym znalazłam. W końcu znalazł mnie jakiś wstrętny basior. Na początku chciał mnie zatrzymać, jednak uciekłam od niego - narażając się przy tym na jego młode. Nie był ani miły, ani zły - po prostu nie w moim typie, a jego małe były wredne i atakowały mnie ciągle, i mówiły, że jak dorosną to będą się mną bawić. W końcu wycieńczona wędrówką padłam przy jakimś drzewie, oczekując śmierci. Jednak czułam że ktoś mnie podnosi. Gdy odzyskałam świadomość, zobaczyłam, że leżę u boku różowawej wadery. Trąciła mnie lekko nosem, zmrużyłam oczka:
-Gdzie jestem?
-Jesteś bezpieczna - odparła - Wszystko będzie dobrze...
-Kto ty?

<Angela, CD?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz