niedziela, 17 lutego 2013

Od Lany




Wstałam z „łóżka” i się przeciągnęłam. Zawęszyłam dookoła i zlokalizowałam gdzie jest wyjście. Czas rozprostować łapki, jednak się potknęłam i uderzyłam pyszczkiem o kamienne podłoże. Pisnęłam i skuliłam się masując łapkami nos.
-Wszystko w porządku? – zapytał mnie Nathaniel podnosząc z ziemi.
-Mhm.. – mruknęłam cicho i stanęłam porządnie na podłożu.
-Pewnie byś coś zjadła, hm?
-Królika – nieśmiało się uśmiechnęłam.
-Zaraz ci coś przyniosę , poczekaj tu. – życzliwy samiec wyszedł z nory. Przysiadłam na ziemi i zaczęłam rozglądać, a w ten czas Nathaniel wrócił. Zabrałam się do jedzenia i po chwili pochłonęłam prawie całego królika.
-No już, już, bo ci brzuszek pęknie – uśmiechnął się, a ja mimowolnie się do niego przytuliłam. Szkoda że nie miałam takiego taty… Najedzona do syta wyszłam na zewnątrz i zaczęłam uganiać się po terenie. Po jakimś czasie stałam się „oczkiem w głowie” wszystkich wilków. W końcu byłam szczęśliwa.
~Wieczorem~
-Chodź, już pora spać – zawołała na mnie Angela.
-Już – podskoczyłam wesoło i dopędziłam do wadery.
-Widzę, że doszłaś do siebie – zagadnęła mnie.
-No! – wbiegłam do jaskini i rozejrzałam się. – Lubię ten klimat.
Samica zaśmiała się i przytuliła mnie na dobranoc. A ja nie myśląc wiele zadałam pytanie:
-Będziesz moją mamą? – zamykając sennie ślepka.
Wilczyca speszyła się trochę ale odpowiedziała:
<Angela?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz